|
 |
 |
 |
 |
poniedziałek, 27 czerwca 2005 III Ogólnopolski Konkurs Piw Domowych za nami.
Konkurs Piw Domowych był jednym z elementów całkiem bogatego programu prawdziwego „Święta Piwa” w Żywcu, z X Jubileuszową Giełdę Birofiliów jako wydarzeniem centralnym. Organizatorom składam należne gratulacje i podziękowania oraz zachęcam do podążania tą drogą, bo gdzież indziej jeżeli nie w Żywcu świętować Piwo? Nie ma przecież w Polsce innego miejsca tak nierozłącznie kojarzonego z piwem, a przy tym bardzo, bardzo atrakcyjnego turystycznie.
Z kolei organizatorom Konkursu Piw Domowych udało się, jak nigdy dotąd, skutecznie zaprosić do Żywca znakomite grono fachowców – ludzi zawodowo związanych z piwowarstwem. Na 17 w sumie jurorów, którzy zasiedli w komisjach degustacyjnych w piątek wieczorem 17 czerwca i sobotę rano 18 czerwca, aż 12 było profesjonalistami. Wśród nich, Główny Audytor Jakości Browaru Żywiec, Gert Jan Muts z Holandii. W kategorii piw aromatyzowanych wspierał znawców piwa znany znawca smaków w ogóle – Robert Makłowicz.
To sympatyczny Gert J. Muts, który zapewne z niejednego heinekenowskiego browaru „piwo pił”, z entuzjazmem wykonał bodajże największą pracę w jury: oceniał w kategorii Porterów (9 piw), a w sobotę w kategorii Koźlaków (9 piw plus piwo referencyjne – Bock z Kulmbach). W obu kategoriach zdarzyło mu się wystawić oceny maksymalne: 5/5, co niewątpliwie można odebrać jako wielki komplement dla piwowarstwa amatorskiego.
III OKPD był znakomitą okazją dla młodego ruchu piwowarstwa domowego by pokazać ile już potrafi. Okazją w moim odczuciu nie w pełni wykorzystaną. Bo chociaż jakość wystawionych piw była ogólnie niezła, a w kategoriach Koźlak (średnia ze wszystkich ocen 3,71), Porter Bałtycki (3,67), Pszeniczne (3,54), wręcz dobra, to wiem, że jest w Polsce wiele domowych browarów, gdzie powstają piwa, które mogłyby te średnie istotnie podwyższyć. To prawda, że 46 zgłoszonych piw stanowi rekord frekwencyjny, ale też w tym roku było o dwie więcej niż dotychczas, bo sześć kategorii konkursowych. Jeżeli porównać logo festiwalowe 2005 i logo z 2004 i uwierzyć w jego przesłanie, to piwowarów domowych i ich piw w tym roku powinniśmy mieć pięciokrotnie więcej niż w ubiegłym. Z drugiej strony, mielibyśmy niemały kłopot organizacyjny gdyby tak się stało!
Osobiście, nie będę opierał się dalej pokusie by w przyszłorocznej edycji KPD wystawić do oceny swoje piwo (regulamin nie zabrania organizatorom wystawić własnego piwa do konkursu, a jedynie nie dopuszcza do sytuacji by degustator oceniał własne piwo) – porównanie z najlepszymi jest już w tej chwili wyzwaniem nie lada. A ci najlepsi, których nazwiska znamy nie od dzisiaj, bo powtarzają się z roku na rok wśród laureatów KPD, to Dariusz Czaja, Piotr Gdula, Mateusz Pająk, Marek Szendzielarz, Rafał Wesołowski, Krzysztof Zach.
Jak zwykle zdarzyło się, że całkiem początkujący piwowarzy odnieśli sukcesy. Najbardziej spektakularnym przypadkiem w tym roku było I miejsce w kategorii piw pszenicznych, i najwyższa ocena w III KPD w ogóle, dla Piotra Bodnera z Warszawy, który wraz z bratem zaczął warzyć jesienią 2004 roku. Takie przypadki (nie wykluczając szczególnych talentów piwowarskich, które jednakowoż nie mają szans rozwinąć się w pełni w ciągu pół roku) potwierdzają tezę, że używając dobrych, a dostępnych już dzisiaj surowców, niemal każdy chętny może uwarzyć znakomite piwo postępując z zachowaniem niezbędnej higieny według sprawdzonych receptur.
Organizatorom Konkursu Piw Domowych pomagał a Żywcu Frederic Devos, student z belgijskiego Uniwersytetu w Gandawie. Frederic spędził ostatni semestr w SGGW w Warszawie, gdzie między innymi wybrał do nauki krótki, bo 15-godzinny kurs poświęcony piwu: „Beer. Famous World Styles – Technological Implications”. Zdał egzamin z najlepszą oceną i w nagrodę został zaproszony na koszt Browamatora do Żywca. Być może, to właśnie wrażenia z Żywca, a później z browaru Belgia w Kielcach sprawiły, że Frederic wraca do Belgii z mocnym postanowieniem, że zostanie piwowarem. Ten młody, zdolny człowiek uwierzył, że „piwowarstwo to jedna z najwyższych form służenia ludzkości”. Zresztą zostać dobrym piwowarem w Belgii to bardzo ambitne zadanie.
Andrzej Sadownik |
|
 |